Wiadomo że temperatura otaczającego powietrza maleje ze wzrostem wysokości lotu. Wiadomo też że w atmosferze jest zawarta woda. Zawartość wody i temperatura są sprawcami właściwie wszystkich zjawisk atmosferycznych.
Jednym z najbardziej niebezpiecznych zjawisk atmosferycznych wpływających bezpośrednio na aerodynamikę samolotu jest oblodzenie. Narastający lód powoduje zwiększenie oporu czołowego, wpływa ujemnie na pracę silników, znacznie zmniejsza stateczność i sterowność samolotu.
Najbardziej niebezpiecznym, powodującym szybkie pogorszenie aerodynamicznych charakterystyk jest oblodzenie profilu skrzydła. Szybko nakłada się ono i dochodzi nawet do 5 cm grubości w rejonie krawędzi natarcia. Wskutek oblodzenia skrzydła współczynnik oporu czołowego może okazać się większy niż w locie z wypuszczonym podwoziem. Ponadto oblodzenie krawędzi natarcia powoduje zmniejszenie maksymalnego współczynnika siły nośnej, wcześniejsze odrywanie opływających skrzydło strug powietrza, tym samym zwiększając prędkość przeciągnięcia samolotu.
Oblodzenie występuje nie tylko na powierzchniach nośnych; w sprzyjających warunkach lód narasta na wszelkich krawędziach w opływie powietrza: na usterzeniu, łopatach śmigieł, wlotach powietrza, antenach. W dawniejszych konstrukcjach, gdzie ze względu na ciężar nie zwracano szczególnej uwagi na uszczelnienie kadłuba, zdarzało się blokowanie przez lód pozornie dobrze chronionych mechanizmów. W jednym ze swych ostatnich opowiadań Antoine de Saint - Exupery przytacza przykład pewnego francuskiego lekkiego bombowca, w którym notorycznie lód unieruchamiał sterownice.
Ze szczególnym upodobaniem lód narasta w stosunkowo wąskich kolektorach powietrza silników tłokowych; zasysanie powietrza przez silnik powoduje ujemny gradient ciśnienia w gardzieli wlotu. Innym ulubionym miejscem jest odbiornik ciśnień dla przyrządów pokładowych (tzw. rurka Pitota).
Lód odkładający się na statecznikach poziomym i pionowym bardzo niekorzystnie wpływa na ich charakterystykę aerodynamiczną. Tu szczególnie złą sławą cieszy się oblodzenie usterzenia poziomego, zwane z rosyjska kliwokiem. Rzadkie na szczęście oblodzenie usterzenia poziomego objawia się bez ostrzeżenia -narastanie lodu na stateczniku jest w normalnym locie niezauważalne. Dopiero w czasie podejścia do lądowania i po wypuszczeniu klap zachowanie samolotu staje się nieoczekiwane; końcowa część steru wysokości zostaje silnie obciążona, co powoduje gwałtowne zmniejszenie obciążeń na sterownicy. Obciążenia spadają do zera a następnie ster ulega przekompensowaniu, czyli zaczyna działać odwrotnie, co bywa przyczyną niekontrolowanego nurkowania.
![]() | Wskaźniki ostrzegające przed oblodzeniem mogą mieć rozmaitą konstrukcję i zasadę działania; są wskaźniki elektryczne, optoelektryczne a nawet izotopowe, wykorzystujące zjawisko absorpcji promieniowania przez warstwę lodu. |
Podstawowym sposobem walki z oblodzeniem jest stosowanie urządzeń do odladzania krawędzi natarcia.
W samolotach komunikacyjnych zwykle stosuje się odladzanie krawędzi natarcia skrzydła przez ogrzewanie gorącym powietrzem. Powietrze jest pobierane z wymiennika ciepła zespołów napędowych, lub, w samolotach z napędem odrzutowym, bezpośrednio ze sprężarki.
| Inną metodą odladzania jest stosowanie pneumatycznych nakładek na krawędź natarcia. W razie potrzeby otwiera się dopływ sprężonego powietrza do nakładki, co powoduje jej "napuchnięcie" i skruszenie warstwy lodu. Ponadto lód trudniej przywiera do nakładki, wykonanej zwykle z syntetycznej gumy. | ![]() |
![]() | Inną metodą pozbywania się lodu z krawędzi natarcia jest ogrzewanie elektryczne. Elektryczną instalację odladzającą stosuje się najczęściej do odladzania łopat śmigieł, szyb przednich, wlotów powietrza i odbiorników ciśnień. Ze względu na duży pobór energii elektryczne ogrzewanie skrzydła stosuje się bardzo rzadko. |
Jeżeli mowa o odladzaniu łopat śmigieł, to dawniej najczęstszą metodą było zwilżanie etanolem. W specjalnie wyliczonym miejscu na boku krawędzi natarcia łopat były wykonane rowki, do których poprzez piastę śmigła ściekał spirytus. Dzięki sile odśrodkowej alkohol zwilżał całą łopatę śmigła.
Inna sprawa, że jak się zapomniało po locie pozakładać kłódek na wszelkie możliwe drzwi i luki, okoliczni bracia Słowianie potrafili odlodzić sobie przełyki całym zapasem etanolu. Nie pomagało nawet dodawanie do spirytusu czystej benzyny; nie można było dolać jej więcej niż parę procent, co "szwoleżerom" ni w ząb nie przeszkadzało.
W sezonie zimowym rutynowo stosuje się spryskiwanie samolotów płynem utrudniającym narastanie lodu. Stosowanie takich substancji absolutnie nie chroni przed skutkami "prawdziwego" oblodzenia, ale uniknięcie często tworzącej się cienkiej (ale ciężkiej) warstewki lodu daje sporą oszczędność na paliwie.
Konstruktorzy niektórych "tropikalnych" wytwórni zdaje się nie zawsze są w stanie przewidzieć tego typu konsekwencje zimy. Tak na przykład w ERJ-145 wloty powietrza do APU (Auxiliary Power Unit, niewielki agregat prądotwórczy z napędem turbinowym do rozruchu silników) są tak niefortunnie umieszczone, że gdy są APU działa, a w czasie odladzania przed lotem zwykle działa, trzeba bardzo uważać żeby nie zassały płynu przy spryskiwaniu. Na postoju klimatyzacja jest zasilana przez sprężarkę APU, więc kiedy APU sobie łyknie, to chuch leci do kabiny. A zapaszek przypalonego drinka na glikolu i czymś tam jeszcze ni cholery nie jest inspirujący.
No, czas skończyć z tymi wódczanymi dykteryjkami. Na zakończenie warto jeszcze przypomnieć to co wiedzą wszyscy prawdziwi lotnicy: przeciwko oblodzeniu naprawdę skuteczna jest dobra osłona meteorologiczna, a przede wszystkim świadomość tego, kiedy oblodzenie może wystąpić, i co ono potrafi.